Modelka Agata Cieplucha sprzedaje pierścionek zaręczynowy

Strona główna/Newsy/Modelka Agata Cieplucha sprzedaje pierścionek zaręczynowy

Czytelnicy serwisów typu pudelek żyją tematem zerwania zaręczyn aspirującej modelki z gwiazdą ligii hokejowej NHL, którym jest Krzysztof Oliwa. W konsekwencji p. Agacie pozostał pierścionek zaręczynowy, którego nie chce już nosić.

Temat pojawił się nawet na blogach prawniczych, gdzie analizowano, czy w świetle polskiego prawa obdarowana nie powinna zwrócić darowizny. Większość prawników stoi na stanowisku, że taki obowiązek miałby miejsce tylko w sytuacji, gdyby zachowała się niegodziwie wobec darczyńcy. Są też głosy, że utarło się zwracać pierścionek w razie zerwania zaręczyn. Tak to już jest, że jeżeli spytamy dwóch prawników o zdanie, to pojawią się trzy różne opinie.

Tymczasem jednak p. Agata podjęła decyzję o sprzedaży pierścionka na aukcji Allegro. Dzięki temu możemy przyjrzeć się naszym fachowym okiem na wyrób jubilerski za jaki swego czasu p. Agata oddała swoją rękę p. Krzysztofowi.  Parę fotek z opisu aukcji:

P. Agata, w ubraniu służbowym w czasie pracy (sesji fotograficznej).

Dłon p. Agaty z pierścionkiem będącym przedmiotem aukcji.

Jak widać konstrukcja korony pierściona to tzw. cluster, czyli zestaw 7 małych diamencików. Jest to złamanie tradycji, ponieważ przyjmuje się, że pierścionek zaręczonowy powinien posiadać jeden kamień, tak jak jedyna jest wybranka.

Z punktu widzenia firmy jubilerskiej jest to sposób na tanie stworzenie pierścionka, którego korona ma się wydawać duża. Skoro jeden mały kamyczek będzie wyglądał biednie i skoro kupujący nie chce wydać więcej pieniędzy na większy kamień, to składa się kilka małych i tanich kamyków obok siebie i tworzy się złudzenie większego klejnotu.

Mówiąc kolokwialnie, ten pierścionek to straszny badziew.

Na kolejnej fotce widać stopę, jak można się domyślać, p. Agaty. Widać początki halluksów, co może wynikać z nadużywania obuwia na wysokim obcasie. Widać też certyfikat, którego wysoki numer sugeruje, że prawie każda kobieta na świecie ma już wyrób certyfikowany przez p. Joanne.

Na dokumencie opisano kamienie jako P1, czyli jako najgorszy i najtańszy sort, z widocznymi czarnymi inkluzjami. Biorąc pod uwagę, że ikluzje są w kamieniach o tak mikroskopijnych wymiarach, można dojść do wniosku, że są to praktycznie odrzuty z produkcji, niemożliwe do wprowadzenia na rynek w krajach zachodnich.

Z racji fatalnej jakości i znikomej wielkości kamienie mają fatalną brylancję. Wygląda to tak, jakby to były oprawione kawałki potłuczonego szkła. Cyrkonie wyglądałyby dużo lepiej, ale w tym przypadku chodziło chyba o możliwość powiedzenia, że pierścionek jest z „prawdziwymi brylantami”.

Policzmy wartość odtworzeniową (koszt produkcji) takiego wyrobu na dzień dzisiejszy:

złoto 1,61 x 90 = 145 zł

diamenciki 7 x 15 = 105 zł

koszt odlania = 100 zł

koszt wykończenia odlewu = 150 zł

koszt cechowania w OUP = 11 zł

certyfikat = 1 zł

pudełko = 7 zł

razem 519 zł netto czyli 638 zł brutto.

Cena w sklepie powiększona jest o marżę sklepu, czyli wszystkie koszty prowadzenia biznesu. Szacuję, że p. Krzysztof zapłacił jakieś 2-3 tysiące złotych. P. Krzysztof najwyraźniej jest kiepsko opłacany, jest skąpy albo został oszukany zapewnieniami sprzedawcy, że jest to godny pierścionek zaręczynowy. Otóż nie jest.

Biorąc to pod uwagę należy pogratulować p. Agacie, że doszło do sprzedaży za całkiem niezłą kwotę 2325 złotych. Normalnie używany pierścionek tej klasy byłby sprzedany za sumę zbliżoną do wartości odtworzeniowej.

Życzymy p. Agacie aby następnym razem otrzymała pierścionek zaręczynowy z brylantem o wadze co najmniej pół karata.

By | 2017-05-15T08:29:32+00:00 Maj 13th, 2017|Categories: Newsy|0 komentarzy

Zostaw komentarz